Minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski wygłaszając swoje opinie na temat Internetu mimowolnie ujawnił oblicze swojego własnego Internetu, tzn. tego Internetu, z którego korzysta na co dzień, tego co w nim ogląda, czyta i poznaje.
Gdyby minister miał więcej pojęcia o współczesnej sieci, to zapewne powstrzymałby się od takich generalizacji. Bowiem jego słowa o "kloace" i "mowie nienawiści" w Internecie, zgodnie z zasadą "filter bubble" (odfiltrowanej bańki), niewiele mówią o Internecie w ogóle, za to bardzo wiele o Internecie, z którego na co dzień korzysta minister Sikorski.
Zjawisko "filter bubble", które krytykował niedawno sam ojciec WWW Tim Berners-Lee, jest efektem rozwoju i doskonalenia narzędzi typu Google, jak również serwisów społecznościowych typu Facebook, a polega na tym iż Internet, z którego na co dzień korzystamy, we wszystkich jego aspektach, jest coraz bardziej spersonalizowany, przygotowany i zgodnie z danymi które wprowadzamy do sieci, rzeczami, których szukamy i często odwiedzamy. Jesteśmy przez to coraz precyzyjniej "targetowani", zaś Internet, który widzimy nie jest jakimś dowolnym, pierwszym, nomen omen, wolnym Internetem, lecz takim, który według maszyn chcemy oglądać, bo to nas, zgodnie z wcześniejszą naszą historią przeglądania, z dużym prawdopodobieństwem, interesuje.
A wracając do naszego przypadku - jeśli min. Radosław widzi Internet jako "kloakę", to według maszyn i botów Google'a i innych narzędzi sieciowych, oznacza, że to właśnie chce widzieć i to go interesuje.


zamachnęli się na Radka (internetowo, ma się rozumieć) :-)
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/sikorski_wpis_w_rzeczpospolitej_wzywa_do_zamachu_204607.html